Przepisy / Słodkie bez cukru / Ptysie bez cukru

PTYSIE

BEZ CUKRU

porcji: ok. 20 sztuk

SKŁADNIKI:


CIASTO PTYSIOWE:

  • 65g masła
  • 1/2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki mąki orkiszowej typ 550
  • 2 średnie jajka
  • szczypta soli


KREM:

  • 220ml śmietany 30%

PRZYGOTOWANIE:

  • Śmietanę włożyć do zamrażalnika na około godzinę przed ubijaniem.
  • Masło wkroić do wody i roztapiać w garnku aż do zagotowania (wrzenia).
  • Wsypać mąkę jednym ruchem i ucierać drewnianą łyżką, aż powstanie gęsta i gładka masa. Masę ucierać 5 minut na minimalnej mocy średniego palnika.
  • Przełożyć ciasto do miski i ostudzić (żeby jajka w czasie dodawania się nie ścięły).
  • Do zimnego lub letniego ciasta dodawać jajka po jednym, za każdym razem dokładnie miksując. W czasie miksowania dodać sól.
  • Ciasto przełożyć łyżką do stożkowego rękawa lub szprycy. Łyżkę maczać często we wrzątku, wtedy ciasto nie przyklei się do niej.
  • W rękawie wykonać otwór średnicy ok. 1cm do wyciśnięcia masy. Najlepiej wyciąć ząbki.
  • Blachę (może też być ruszt) wyłożyć papierem do pieczenia. Wyciskać ptysie wielkości dużego orzecha włoskiego. Zachować odstępy minimum 2cm pomiędzy nimi. Dzięki odstępom nie posklejają się, rosnąc w czasie pieczenia.
  • Piekarnik nagrzać do 180°C. Piec 25 minut z termoobiegiem.
  • Po upieczeniu ptysie można wyjąć od razu lub pozostawić w uchylonym piekarniku do wystygnięcia.

  • Schłodzoną bitą śmietanę ubić na sztywną pianę.

  • Ptysie można nadziewać dopiero po całkowitym ich ostygnięciu. Do nadziewania najlepiej użyć szprycy.
  • Gotowe ptysie przechowywać w lodówce.
KILKA ZDAŃ O PRZEPISIE

Dla tych, którzy lubią czytać więcej.



07 stycznia 2024

Ptysie robię często. Nadziewam czasami. Są szybkie i łatwe w wykonaniu. Nie potrzeba do nich wielu składników. Można pominąć nadzienie i wtedy są wytrawną przekąską. Można jednak podejść do nich wręcz przeciwnie i dodać im słodyczy polewą czekoladową.

Temperatura składników nie ma znaczenia. Masło można do wody wkroić lub umieścić je w garnku w całym kawałku. Rozpuszczamy je całkowicie, na wysokiej lub średniej mocy palnika. W momencie zawrzenia wody pewnym ruchem wsypujemy całą mąkę, zmniejszamy moc palnika do minimum i mieszamy dynamicznie drewnianą łyżką.

Mieszamy do usunięcia wszystkich grudek. Masa powinna być gładka. Przekładamy ją do miski i czekamy aż ostygnie. Jeśli dodamy jajka do gorącej masy, zetną się. Po ostudzeniu dodajemy szczyptę soli. Jajka wbijamy po jednym, za każdym razem dokładnie miksując.

Na koniec uzyskujemy gładkie, mocno klejące się ciasto. Żeby sprawnie przełożyć je do rękawa, moczę łyżki w gorącej wodzie. Używam wrzątku. Łyżkę moczę za każdym razem po nałożeniu partii ciasta do rękawa. Dzięki temu ciasto prawie się do niej nie klei i po niej spływa.

Otwór w rękawie wycinam dopiero po nałożeniu do niego całej porcji ciasta. Żeby ułatwić wyciskanie i zabezpieczyć koniec rękawa przed wypłynięciem ciasta, zawiązuję go gumką recepturką. Rękaw jest nietypowy, wykonany własnoręcznie z grubej folii spożywczej. Jest to rozwiązanie tymczasowe. Lepsza byłaby szpryca lub gruby rękaw cukierniczy wielokrotnego użytku. W przyszłości będę takich używać.

Ptysie w trakcie pieczenia bardzo rosną. Dlatego zachowanie odstępów podczas wyciskania ich na blachę jest ważne.

Śmietana mroziła się ponad godzinę. W tym czasie zdążyła już lekko zamarznąć na wierzchu. To dobrze, daje nam to większą pewność, że uda się ją ubić na sztywno bez ryzyka zmaślenia. Jeśli byłaby ciepła, a ubijanie trwałoby zbyt długo i dodatkowo ją podgrzało, szybko zaczęłoby się robić z niej masło. Zdecydowanie łatwiejsza i pewniejsza do ubijania jest śmietana 36% i takiej najczęściej używam. Ma jednak więcej kalorii.

Śmietanę ubijam na sztywno. Ptysie ostygły. Nadziewam je od dołu lub z boku, aby dziurka była jak najmniej widoczna. Nadziewać trzeba z wyczuciem, obejmując ptysia dłonią (do zdjęcia dłoni zabrakło). Nadzienie wprowadzamy do momentu wyczucia oporu pęcznienia ptysia. Jeśli wtłoczymy zbyt dużo nadzienia, zacznie wychodzić bokami a ptyś pęknie.

Robiąc to z wyczucie, do wnętrza ptysia da się wprowadzić dużo nadzienia. Ptyś zachowuje przy tym swój kształt, a otwór którym nadzienie zostało wprowadzone jest dyskretny.

Przed podaniem warto schłodzić ptysie w lodówce. Śmietana wtedy dodatkowo stężeje. Przechowywać również najlepiej w lodówce.