KILKA ZDAŃ O PRZEPISIE
Dla tych, którzy lubią czytać więcej.
26 grudnia 2023
Paszteciki z ciasta półkruchego, faszerowane
kapustą kiszoną i pieczarkami. Ładna forma
i pyszny smak sprawiają, że są idealną
propozycją na świąteczny stół oraz imprezy.
Odpowiednie jako samodzielna przekąska lub dodatek
do barszczu czerwonego.
Inspiracją do tego przepisu jest przepis
z miesięcznika „Lubię gotować”
z 1998 roku. Jest to wydanie dotyczące potraw
wigilijnych. Cienka książeczka jest skarbnicą udanych
przepisów i była przeze mnie wertowana wielokrotnie
na przestrzeni lat.
Wprowadziłam kilka zmian. Najważniejsze to zamiana
ciasta kruchego na półkruche, które jest łatwiejsze
w obróbce i pewniej gwarantuje udany wypiek.
Grzyby leśne zastąpiłam pieczarkami, a smażenie
gotowaniem. Tak wygląda przygotowanie pasztecików przeze
mnie.
Nie ma konieczności dokładnego trzymania się proporcji
składników farszu. Kluczowe jest, żeby ich suma wagowa
się zgadzała. Nie ma znaczenia czy będzie więcej kapusty
czy pieczarek. To kwestia indywidualnego smaku.
Również przy siekaniu kapusty i pieczarek można
zachować swobodę i posiekać je drobno lub grubo
wedle uznania. Pieczarki można kroić w równe
kostki, lecz równie dobrze można je swobodnie siekać -
zależy co jest dla nas wygodniejsze.
Woda powinna przykrywać wszystkie składniki.
Odparowywanie zajmie około godzinę. Pod koniec, kiedy
kapusta już zmięknie, można przyspieszyć je podkręcając
moc palnika. Należy jednak wtedy zachować dużą
ostrożność i uważnie pilnować, żeby
nie przypalić farszu.
Nie należy wlewać zbyt dużo wody, gdyż wydłuży to
znacznie czas odparowywania. Gdy farsz się gotuje,
możemy zająć się ciastem. Przydatny będzie
do tego długi nóż.
Na tym etapie można już przejść do wyrabiania
ciasta ręką. Dobrze zrobić to szybko i sprawnie,
gdyż ciasto półkruche, podobnie jak kruche,
nie lubi długiego wyrabiania i kontaktu
z dłońmi.
Tak wyrobione ciasto chłodzimy w lodówce, zawinięte
w folię aby trzymało wilgoć
i nie wysychało z wierzchu. O ile
ciasto kruche wymaga minimum pół godziny
a najlepiej godzinę chłodzenia, przy cieście
półkruchym ten czas skraca się do 15 minut.
Jeśli ciasto przykleja się do stolnicy, podsypujemy
stolnicę odrobiną mąki. Oprószamy mąką również ciasto.
Dzisiaj podsypuję od razu, zapobiegawczo.
Brzegi i rogi naszego prostokąta nie muszą być
idealne jak od linijki. Jeśli jednak zależy nam na
idealnym kształcie pasztecików, trzeba rozwałkować
odrobinę większy prostokąt i przyciąć go równo
nożem do pożądanego wymiaru. Dzisiaj tego nie robię,
dzisiaj wystarczy mi kształt "na szybko". Moje
kwadraty dzisiaj również są bliższe prostokątom.
Jak widać po efekcie końcowym, nie ma to
aż tak dużego znaczenia. Przyznam jednak,
że im równiejsze wytniemy kwadraty,
tym łatwiej będzie sklejać paszteciki. Prostokątny
kształt odrobinę utrudnia trzymanie formy.
Przy ciastach rosnących, czyli zawierających
w składzie drożdże lub substancje
spulchniające, zaleca się piec bez termoobiegu.
Paszteciki piekę jednak z termoobiegiem, gdyż
wychodzą wtedy rumiane bez konieczności smarowania ich
rozmąconym jajkiem lub żółtkiem. Ponadto skraca to czas
pieczenia.
Gotowe. Smacznego :) Do pasztecików polecam
barszcz czerwony wigilijny
, który smakuje równie dobrze cały rok lub
barszcz czerwony na mięsie.