KILKA ZDAŃ O PRZEPISIE
Dla tych, którzy lubią czytać więcej.
06 stycznia 2024
Dzisiaj prezentuję ciasto czekoladowe, które robię od
lat. Nigdy się nie nudzi, zawsze smakuje tak samo
dobrze. Jest to ulubione ciasto mojego męża
i najbardziej czekoladowe jakie kiedykolwiek
jadłam.
Ciasto jest pracochłonne i czasochłonne, jednak
kiedy się nabierze wprawy i doświadczenia,
wykonanie go staje się bardzo łatwe. Warto zrobić
je dzień wcześniej ze względu na długi czas
oczekiwania na stężenie musu. Wykonanie składa się
z dwóch etapów, które są prawie identyczne.
Pomiędzy nimi potrzebny jest czas na studzenie spodu
ciasta.
Zaczynam od spodu. Rozpuszczamy czekoladę i masło.
Można to zrobić w garnku z grubym dnem,
bezpośrednio na palniku, mieszając cały czas aby masa
nie przywarła. Można jednak wybrać sposób
bezpieczniejszy i rozpuszczać w kąpieli
wodnej. W takim wypadku czekoladę i masło
umieszczamy w garnku z cienkim dnem. Ten
natomiast w garnku z gorącą wodą.
Po rozpuszczeniu masa czekoladowa musi ostygnąć.
Można to przyspieszyć, np. wkładając garnek do
zimnej kąpieli wodnej.
Gdy masa stygnie, ubijam białka z cukrem. Cukier
dodaję partiami. Ubijam na bardzo sztywną pianę.
Następnie miksuję żółtka z kakao. Łopatek
nie trzeba za każdym razem myć, co widać na
zdjęciach.
Zmiksowane żółtka łączę z masą czekoladową, która
powinna już ostygnąć. Mieszam dokładnie łyżką. Tak
powstałą masę dodaję partiami do ubitych białek.
Masa zrobiła się odrobinę grudkowata. Stało się tak,
gdyż czekolada nie była wystarczająco zimna. Nie ma
to znaczenia dla spodu ciasta, upiecze się dobrze
mimo grudek. Mieszam delikatnie, lecz dokładnie.
Po przełożeniu do tortownicy wierzch wygładzam
lekko łyżką. Nie musi być idealnie. W trakcie
pieczenia wyrówna się.
Dzisiaj tak się nie stało, jednak ciasto
w piekarniku może opaść lub popękać. Jeśli nie
w piekarniku, to opadnie po ostygnięciu i jest
to zamierzone. Nie należy się martwić również
ewentualnymi pęknięciami. Wierzch ciasta zostanie
przykryty musem. Tak przygotowany spód musi całkowicie
ostygnąć. Studzimy w tortownicy,
nie wyjmujemy. Zajmie to dłuższy czas. Jednak już
teraz rozpuszczam czekoladę i masło na mus.
Będzie miała czas ostygnąć i uniknę grudek po
połączeniu z jajkami. Podczas przygotowania spodu
nie miało to znaczenia, jednak mus chcę mieć idealnie
gładki.
Po dwóch godzinach, zarówno spód jak masa czekoladowa
ostygły. Mogę przystąpić do przygotowania musu.
Żelatynę mieszam w wodzie dokładnie do momentu
całkowitego rozpuszczenia.
Masa czekoladowa odrobinę stwardniała, jednak
zrobi się płynna po wymieszaniu
z rozpuszczoną żelatyną.
Ponownie ubijam białka z cukrem. Ponownie miksuję
żółtka z kakao.
Ponownie łączę żółtka z masą czekoladową, a tą
z kolei z ubitymi białkami. Za każdym
razem mieszam dokładnie, mieszając z białkami -
również delikatnie.
Wyłożony na spód ciasta mus wygładzam łyżką w miarę
równo. Na tak przygotowanej powierzchni mogę układać
ozdoby z czekolady, które przygotowałam kilka dni
wcześniej.
Teraz ciasto trafia na 4 godziny do lodówki.
Tak prezentuje się już gotowe, tuż przed
podaniem do degustacji. Ciasto jest
gorzko - słodkie. Można podawać z bitą
śmietaną. Smacznego!
04 stycznia 2024
Tak powstają czekoladowe ozdoby. Mogą to być litery lub
kształty, a nawet konstrukcje 3D.
Ograniczeniem jest tyko fantazja. Dzisiaj wariant bardzo
prosty - litery. To będzie czekoladowy napis
na ciasto czekoladowe.
Warto przygotować wcześniej tutkę z papieru do
pieczenia. Nie odcinam końcówki. Zrobię to dopiero po
nałożeniu masy czekoladowej. Końcówkę tutki podklejam
taśmą klejącą. To zwiększa jej trwałość
i ułatwia później precyzyjne wycięcie otworu.
Równie przydatny może być wydrukowany szablon
z napisem lub wzorem, który chcemy wykonać.
Umieszczony pod papierem do pieczenia bardzo ułatwi
rysowanie.
Zaczynam od rozpuszczenia masła i czekolady. Można
użyć czekolady mlecznej. Wtedy nie dodajemy masła.
Używamy garnka z grubym dnem. Umieszczamy go na
najmniejszym palniku z ustawieniem niskiej mocy.
Mieszamy cały czas, aby nie przypalić masy. Bezpieczniej
jest rozpuszczać w kąpieli wodnej. W takim
wypadku czekoladę i masło umieszczamy w garnku
z cienkim dnem. Ten natomiast w garnku
z gorącą wodą.
Podgrzewamy i mieszamy do uzyskania płynnej
gładkiej masy. Jeszcze ciepłą przelewamy do tutki.
Zaczynam od rysowania cienkich liter, więc wycinam
niewielki otwór. Powiększę go kiedy przejdę do rysowania
szerszych linii. Dzięki temu używam tylko jednej tutki.
Litery lub wzorki wyciskam na papier do pieczenia. Jest
półprzezroczysty, więc dobrze widać podłożony pod niego
szablon. Ponadto, po zastygnięciu i stwardnieniu,
litery łatwo z niego zdjąć.
Gotowe litery umieszczamy ostrożnie w zamrażalniku.
Do stężenia wystarczy około 30 minut, lecz mogą tam
czekać nawet kilka dni, do momentu kiedy będą
potrzebne do zdobienia.